Sięgając po najnowszą powieść Konrada Kuśmiraka S.Q.U.A.T Eksperyment nie spodziewałam się wiele. W końcu to wszystko już kiedyś było: ziemia, jakiś konflikt, katastrofa i ludzie usiłujący jakoś sobie poradzić. Jeżeli dodać do tego jeszcze fakt, że to kolejna część, a nie czytałam wcześniejszych, oraz fakt, że fabuła dzieje się w Polsce to mogło już być tylko gorzej.

 

Mimo apokalipsy, jest bardzo dobrze!

Zatem bez wielkich oczekiwań, ba wręcz z obawą, gdyż nie znam się na postapo, zasiadłam do lektury. I tu wielka niespodzianka – zanim się spostrzegłam przeczytałam sto stron. Nawet nie wiem kiedy i jak to się stało. Kuśmirak pisze bardzo przyjemnym, dorosłym językiem. S.Q.U.A.T. posiada pewną dozę brutalności języka oraz opisów wydarzeń. Jednak nie powoduje obrzydzenia u czytelnika, ani niezdrowej fascynacji. Po prostu słowa same się czytają, a wzrok podąża do następnego akapitu.

squat konrad kuśmirak czwarta strona postapo postapokalipsa fantastykaRetrospekcje

Jednak przyznać muszę, że miałam trochę problemu z tą lekturą. Głównie z powodu retrospekcji i urywanej poszatkowanej narracji. Z tego powodu na początku było trudno zorientować mi się w retrospekcjach. Kilka razy musiałam się kawałek cofnąć, aby zorientować się, że to nie jakiś dziwny przeskok, tylko wspomnienie jednego z bohaterów. Po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do tego, że retrospekcje pojawiają się „znienacka” i wciągają jak bagno. Gdy przestało mnie to razić i przeszkadzać od razu przyjemniej i sprawniej zaczęło mi się czytać, pozwalając skupić się na opowiedzianej historii.

Puzzle układają się w całość

Kuśmirak wprowadza równocześnie wielu bohaterów co początkowo nie pozwala na poznanie fabuły. Tak naprawdę poznajemy jakieś z pozoru niepowiązane fragmenty, fakty i miejsca. Raz jest to areszt do którego niespodziewanie przybywa GROM i przejmuje dowodzenie. A innym razem poznajemy grupkę łotrów pod przewodnictwem tropiciela szukających z pozoru przypadkowej dziewczyny. Lub czytamy o tajemniczym Białym Mieście, rządzonym niepodzielnie przez tajemniczego Maksymiliana. Wraz z kolejnymi stronami elementy układanki wciągają i powoli składają się na fabułę. W miarę czytania poznajemy coraz więcej szczegółów łączących z pozoru przypadkowe wydarzenia jak i osoby. Wszystko stopniowo zaczyna się układać w logiczną całość. I co mnie najbardziej zaskoczyło robi się ciekawe. A tego szczerze mówiąc się nie spodziewałam. I to nie dlatego, że wątpiłam w umiejętności autora, ale ponieważ postapo to nie do końca moja bajka.

Wybierz S.Q.U.A.T

Reasumując powieść Kuśmiraka czyta się dobrze, po przyzwyczajeniu do retrospekcji i początkowo rozrzuconych elementach układanki. Fabuła jest zmyślnie poprowadzona i powinna zadowolić wszystkich fanów dobrej literatury. Może nie koniecznie tych najbardziej wkręconych w postapo – tu może być tego trochę za mało. Ale zdecydowanie jest to pozycja dla wszystkich tych, którzy mają ochotę przeczytać coś w „klimacie”, ale bez przymusu biegania w masce przeciwgazowej, nie mycia się przez miesiąc, czy jedzenia konserw pamiętających II Wojnę Światową.

Wielbicielka Świata Dysku i Dr Who, w wolnych chwilach pochłania książki i seriale – jeden epizod więcej nigdy nie jest jeden…