W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym zabiera się za książkę z polecenia.
Tak było i w moim przypadku, a trafiło akurat na jedno z dzieł Terrego Brooksa, „Pieśń Shannary”.
Pomysł o tyle trafiony, o ile High Fantasy zawsze było, w moim przypadku, dobrym wyborem na długie lub krótkie wieczory. Tym razem temat był trudniejszy, ponieważ przygodę z historią zaczęłam od serialu. Jednak dzięki wsparciu znajomych udało mi się ugryźć ten temat.

Potomkowie Shannary

„Pieśń Shannary” to kolejny tom opowieści o losach potomków Shannary. Dzięki przekazywanym z pokolenia na pokolenie umiejętnościom władania magią, odgrywają oni znaczącą rolę w historii.
Mimo że jest to część cyklu, bez większym przeszkód można potraktować tę historię jako niezależną. Oczywiście przewijają się wzmianki na temat wydarzeń z poprzednich części, ale w przypadku istotnych wydarzeń, są one wyjaśnione w taki sposób, by nawet nowy czytelnik czuł się dobrze poinformowany.

Kiepski omen

Cała historia zaczyna się od powrotu ostatniego druida, którego pojawienie nigdy nie zwiastuje niczego dobrego. Tak dzieje się i tym razem. Po raz kolejny celem jego misji jest uratowanie świata przed czarną magią, stanowiącą zagrożenie dla całego świata. By móc tego dokonać, druid zwraca się o pomoc do Brin, córki Willa Ohmsforda, czyli potomków rodu Shannary. Mimo rosnącego napięcia, wielu niewiadomych dziewczyna decyduje się pomóc druidowi. Kieruje nią wewnętrzne poczucie, że właśnie tak należy postąpić.
Druga część historii opisuje losy jej brata Jaira, który również odziedziczył zdolności magiczne po ojcu. Jak to zwykle bywa, rodzeństwo, mimo podobieństw, mają zupełnie różne charaktery oraz priorytety, co staje się motorem dalszych wydarzeń.

Czy polecam?

Podchodząc do tej książki miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam zachęcana przez znajomych z drugiej byłam zawiedziona serialem, który zaczęłam oglądać. Podobał mi się pomysł na przedstawienie świata, w jakiś sposób post-apokaliptycznego w stosunku do tego co my znamy. Ponieważ lubię high fantasy, gatunek również nie stanowił problemu. Jednak nie mogę powiedzieć, że z chęcią wróciłabym do tej książki.

Czy polecam? Jeśli jesteście fanami serii, lubicie ten rodzaj literatury i szukacie czegoś lekkiego na odstresowanie, to tak. Jednak czytając książkę czegoś mi brakowało. Pomysł bardzo udany, bohaterowie ciekawi(choć nie wszyscy). Na pewno polecam wam przymierzyć się do tej historii.

Autor: Anita Musialska