„Czarne ostrze” Terry’ego Brooksa to początek nowej trylogii zatytułowanej „Obrońcy Shannary”. Jest to już trzeci cykl z uniwersum Shannary. Na początku chciałabym uspokoić wszystkich, którzy nie czytali wcześniejszych książek Brooksa.

czarne ostrze terry brooks kroniki shannary druga era

Bez wahania możecie sięgnąć po „Czarne ostrze”, nawet jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z Shannarą. Akcja powieści dzieje się około sto pięćdziesiąt lat po zakończeniu starego cyklu. Narrator już na samym początku opowiada nam o konstrukcji świata. Przypomina nam najważniejsze wydarzenia, na które powinniśmy zwrócić szczególną uwagę. To pomaga w szybkim rozeznaniu się i wciągnięciu się w dalszą opowieść.

Zmierzch dawnej chwały

Głównym bohaterem „Czarnego ostrza” jest Paxon Leah, potomek królów i wojowników, którzy niegdyś rządzili Górami Leah. Niestety jego pochodzenie nie ma teraz zbyt wielkiego znaczenia. Opowieści o jego krewnych zapisały się w księgach historii jako legendy, po których pozostał jedynie stary miecz wiszący nad kominkiem. Paxon oraz jego rodzina (mama i siostra Chrys) mają niewielki domek oraz pole, którym muszą się opiekować. Jak sami często powtarzają, po dawnych latach musi im wystarczyć jedynie piękny widok na góry. Ponadto chłopak pracuje na lotnisku statków powietrznych. To tam zaznajomił się z ich mechaniką i sam skonstruował szybkiego „Sprinta”.

Na ratunek rodzinie

Narrator nie czeka zbyt długo z rozwinięciem fabuły. Praktycznie już od pierwszych stron „Czarnego ostrza” zostajemy wrzuceni w wir akcji za sprawą krnąbrnej Chrysallin Leah, która po przegranej w kości zostaje porwana przez tajemniczego czarnoksiężnika Arcannena. Dziewczyna jest przetrzymywana w Ciemnym Dworze. Paxon Leah zawiadomiony przez przyjaciółkę pracującą w tawernie, w której doszło do przejęcia dziewczyny, wsiada na swój statek powietrzny, by odbić siostrę. Zabiera ze sobą rodzinny miecz, choć ma pełną świadomość, że nigdy nie przeszedł żadnego treningu posługiwania się bronią tego typu. Podczas walki z czarnoksiężnikiem chłopakowi udaje się wyzwolić potężną magię, uśpioną w mieczu. To wydarzenie zwraca uwagę druidów na chłopaka. Wkrótce przed domkiem Leahów pojawia się tajemniczy Sebec, który prosi Paxona, by ten wybrał się wraz z nim do Paranoru. Ard Rhys, przywódczyni druidów, ma dla chłopaka bardzo korzystną propozycję – chce, by został ich obrońcą po przebyciu szkolenia. Paxon nie wahając się, zgadza się i przyjmuję ofertę.

Powieść drogi

Przez bardzo długi czas towarzyszymy Paxonowi podczas jego treningów magii i fechtunku. Chłopak musi opanować moc zawartą w swoim mieczu. Nie ma wątpliwości, że tylko on jako potomek starego rodu Leah może ją wyzwolić. Dlatego też poddaje się treningom oraz udaje się na misje, podczas których Paxonowi towarzyszy druid Starks.

Akcja i kreacja

Akcja w „Czarnym ostrzu” dzieje się bardzo szybko. Przez ponad trzysta trzydzieści stron jesteśmy świadkami wielkiej przemiany Paxona – górala w prawdziwego obrońcę druidów. Jednak nie tylko on przechodzi wielką transformację. Chrysallian z krnąbrnej dziewczyny (zauważmy, że początkowo przy Paxonie nie wypowiedziała ani jednego słowa!), staje się odważną kobietą, która bierze sprawy we własne ręce. Całą historię dopełnia obecność równie barwnych postaci trzecioplanowych. To dzięki nim poznajemy mechanizmy rządzące światem stworzonym przez autora.

Na uwagę zasługuje również kreacja świata. Choć w czasach, gdy dzieje się „Czarne ostrze” magia nie jest aż tak powszechna, jak sto pięćdziesiąt lat temu, jest ona wciąż obecna. Nie brak magicznych artefaktów oraz opowieści o tajemniczej Pieśni, którą posługiwali się niegdyś niektórzy druidzi i potomkowie rodu Leah. Obecność magii nie stanęła na przeszkodzie rozwojowi technologicznemu. Tutaj nawet druidzi podróżują statkami powietrznymi, ponieważ to pozwala zaoszczędzić wiele cennego czasu. Są też prototypy broni palnej.

„Czarne ostrze” na balkonie

„Czarne ostrze” Terry’ego Brooksa to idealna propozycja dla starszych nastolatków na leniwe popołudnie. Wystarczy tylko na chwilę przysiąść na balkonie, by nagle odkryć, że przeczytaliśmy już całą książkę. Akcja jest zwarta i szybka, a w punkcie kulminacyjnym przyjmuję wręcz zawrotną prędkość. Bohaterzy są barwni i wyraziści. Sama stałam się wielką fanką Starksa, jego ironia w wypowiedziach mnie urzekała, za każdym razem, gdy w uszczypliwy i równie błyskotliwy sposób komentował rzeczywistość. Na pewno nie będziecie zawiedzeni, sięgając po „Czarne ostrze”. Jeśli poszukujecie mało skomplikowanego fantasy, które bardzo łatwo i szybko się czyta – ta powieść będzie idealnym wyborem.

Gdyby była mężczyzną – na pewno byłaby roztańczonym Peterem Quillem. Codziennie poszukuje numeru do Devil May Cry, zwiedza Kantynę Mos Eisley i pisze zażalenia do dyrektora Hogwartu, że wciąż nie dostała listu.